Najlepsze teksty z boiska #2

Najlepsze teksty z boiska #2

Na fali „sukcesu” i dużej liczby komentarzy dotyczących najlepszych tekstów ze szkolnych boisk (tutaj pierwsza część) – lecimy z drugą dziesiątką cytatów, które każdy doskonale przecież zna 🙂

Przypominając – ideą wpisów jest zebranie razem wszystkich kultowych tekstów i haseł jakie było słychać na podwórkowych boiskach (wraz z krótkim wyjaśnieniem):



11. Nie ma zza połowy

Często bywało tak, że wskutek braków kadrowych (przy dostępności boiska) mecze były rozgrywane w systemie 3-2 lub 4-3.

Czyli dwóch na trzech lub trzech na czterech. By zniwelować przewagę drużyny grającej z większą liczbą zawodników, wprowadzono zasadę nie ma zza połowy – dzięki temu bramkarz nie mógł przelobować żadnego z zawodników, którzy zapędziliby się w akcji ofensywnej pod jego pole karne.

12. U nas kto bliżej

Podobnie jak w zasadzie powyższej – jeżeli w jednej z drużyn występował deficyt zawodników, ustalano umownie, że łapać w ręce będzie mógł ten, kto stoi bliżej bramki.

Oczywiście w niemalże każdym meczu rodziło to konflikty i kłótnie, gdy próbowaliśmy ustalić, kto rzeczywiście znajdował się bliżej „budy”.

13. Bramkarz lotny

I trzecia zasada, gdy brakowało piłkarzy – nieco absurdalna. W jednej z drużyn bramkarz mógł biegać po całym boisku i oddawać strzały na bramkę przeciwnika.

Dlaczego absurdalna? Bo przecież, według zasad, nie było żadnego przepisu, który nie pozwoliłby mu tego robić 😉

Gwoli ścisłości – pamiętam jednak, że czasem ustalaliśmy, że bramkarz może wychodzić do połowy lub linii pola karnego (co było istotne w przypadku małych, betonowych/asfaltowych boisk do piłki ręcznej, na których zwykle grywaliśmy) .

14. Gruby na bramę!

W każdej podwórkowej ekipie był zestaw żelaznych ksywek – bez różnicy na region Polski czy wielkość miasta, takich jak Siwy, Mały, Rudy, Łysy i oczywiście Gruby.

Standardowo więc (o czym pisałem we wcześniejszym wpisie, patrz punkt 8), z racji warunków fizycznych Grubego dawało się na najbardziej znienawidzoną pozycję – czyli bramkarza.

A Gruby, jak to Gruby – powinien się cieszyć, że w ogóle gra, a nie, że musi siedzieć za bramką i podawać piłki, które wybiliśmy.

15. Prawo Pascala – kto wybił, ten zapierdala

Zwyczajowo – gdy bramkarz puścił bramkę, musiał sam zasuwać po piłkę. Jednakże, gdy piłka była przestrzelona – mógł się podeprzeć prawami fizyki, cytując wymienione wyżej żelazne prawo, które zmuszało niefortunnego, krzywonogiego napastnika do wyprawy w poszukiwaniu piłki (a jeżeli ta lądowała w krzakach/gruzach/pokrzywach było to dość czasochłonne).

16. Nie ma z całej pety / Nie ma z napału

No cóż, czasem bramkarz miał poważne obiekcje przed bronieniem mocnych strzałów – mógł się wtedy zasłonić tym hasłem, które zabraniało zawodnikom w polu uderzać z całej siły, a oblikowało ich do strzałów lekkich/technicznych.

Oczywiście oceny siły strzału dokonywano „na oko” – ale, wierzcie mi, każdy bramkarz był niesamowicie precyzyjny w tej materii i nigdy się nie pomylił w ocenie szybkości z jaką piłka podążała w jego stronę.

Gdy puścił taki za mocny strzał – rzecz oczywista był rozgrzeszony.

17. Nabita, nie liczy się!

Czasem zdarzyło się, że piłka trafiła, któregoś z graczy w rękę. Wtedy szybko krzyknięcie „nabita, nie liczy się”, zwalniało drużynę z konsekwencji karnego/wolnego.

Oczywiście wyłącznie w przypadku, gdy gremialnie uznano, iż zarówno piłka, jak i ręka były ułożone pod takimi kątami, że wykluczały umyślne uderzenie.

Nie muszę dodawać, że ten przepis również powodował częste spory – gdyż linia między „piłką nabitą”, a „ręką przy ciele”, była diablo cienka i, rzecz oczywista, każda drużyna interpretowała ją na swój sposób.

18. Piłka stop!

Cudowny przepis 🙂

Gdy ktoś chciał zawiązać sznurówkę, został sfaulowany lub doszło do innej, nieprzewidzianej sytuacji boiskowej, mógł krzyknąć „piłka stop” co zatrzymywało całą akcję. Niektóre śmieszki krzyczały w momencie, gdy przeciwnik wychodził z ofensywą.

19. Moja piła, ja nie stoję

Piłka była dość deficytowym dobrem luksusowym, w związku z tym, ten kto przyniósł piłę od razu był w uprzywilejowanej pozycji – zarówno przed, jak i w trakcie meczu.

Pozycja posiadacza piłki była naprawdę mocna – do tego stopnia, że jeżeli Gruby przyniósłby piłkę, to mógłby grać w polu (może nie w ataku, ale na takiej pomocy – jak najbardziej).

W związku z tym, szczęśliwy właściciel mógł dyktować część warunków – ważną zasadą było to, że nie stoi na bramce. Oprócz tego często interpretował sytuacje boiskowe na korzyść swojej drużyny, grożąc, że jak sprawy nie potoczą się po jego myśli – to pójdzie do domu.

A piłka razem z nim.

20. Ej nie siadaj, bo będzie jajo

Wyżej wspomniani właściciele piłki zrozumieją 🙂

Z racji tego, że w dzikich okolicach boisk nie uświadczyłeś ławek, ani innych miejsc do siedzenia (poza jakimś rumowiskiem, schodami lub ściętym drzewem) bardzo często naturalnym siedziskiem stawała się właśnie.

Niestety.

Krążył bardzo mocno zakorzeniony urban mit, który sugerował, że od częstego siadania, dętka (balon) piłki zmieni kształt na bardziej flapowaty, przez zamieni się w jajo przypominające piłkę do rugby 🙂

Nic dziwnego więc, że właściciele piłek alergicznie reagowali na jakikolwiek kontakt cudzych pośladków z ich skarbem.

To tyle moi drodzy jeżeli chodzi o drugą część 🙂

Przypominam, że pierwszą znajdziecie tutaj: Najlepsze teksty z boiska #1

Trzecia część niebawem.

Oczywiście, jeżeli coś pominąłem, coś powinienem dopisać – pisz śmiało w komentarzu!


Nie zapomnij sprawdzić co mamy w sklepie 🙂

O autorze

Gigi

Urodziłem się w roku 86, równiutko 3 miesiące po tym jak reaktor w Czarnobylu eksplodował światłością wiekuistą. Ubóstwiam Baldurs Gate, Heroes III i dobrą muzę z lat 90. Jestem zapalonym fanem białych majteczek Anny.

Powiązane posty

5
Dodaj komentarz

avatar
3 Comment threads
2 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
4 Comment authors
GigiAdrian PakulskijabadabaMarek Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Marek
Gość
Marek

Super! Uzbiera się na trzecią część? U nas panowała jeszcze zasada, że 3 rożne = jedenastka.

jabadaba
Gość
jabadaba

Ja się pytam czemu jeszcze nie było :
„Trzy rogi krany”
„Po słupku” oczywiście słupki układane z plecaków.
Respekt na boisku traciło się w jednej chwili gdy wykonało się magiczny strzał z „kajora”

Adrian Pakulski
Gość

Takie prawdziwe <3

Podobał Ci się ten tekst? Dołącz do nas na Facebooku i nie przegap NOWYCH artykułów!
Polub MagiczneLata90.pl na Facebooku