Najlepsze teksty z boiska #1

Najlepsze teksty z boiska #1

2-3 lata temu polski internet rozszalał się na punkcie haseł Typowego Seby. Standardowo, ktoś wyciągnął zdjęcie, dorobił podpis, wyprodukował mem, zrujnował komuś życie i sieć zaroiła od obrazków zawierających najlepsze hasła, które pamiętaliśmy z czasów dziecięctwa.

Prowadząc profil i bloga pomyślałem sobie, że warto zapisać te teksty bo:

a) jak będę stary i stertyczały nie będę pamiętał o co chodziło
b) wraz z wiekiem kolejne teksty będą odchodzić w niepamięć
c) liczę, że w komentarzach dopiszcie wasze teksty z boiska – wraz z krótkim wyjaśnieniem



No to lecimy, z pierwszym zestawem:

1. Na stare czy na nowe

W czasach kiedy ganialiśmy za piłką, zmieniały się zasady FIFA – główną (o ile dobrze pamiętam), był fakt, że bramkarz po podaniu nie mógł łapać piłki w ręce. Ważna rzecz do ustalenia przed każdym meczem.

2. Szmata nie lata

W trakcie gry w marynarza, gdy bramkarz nabijał zawodników – mogło się zdarzyć tak, że rzucona piłka miała kontakt z materiałem spodenek, ale nie dotknęła ciała. Podobnie było, gdy wychodziła na aut/róg i otarła się o któregoś z graczy. Uznawano gremialnie wtedy, że dotknięcie ubrania się nie liczy  w związku z czym strata pozostawała po stronie tego, kto kopał.

3. Słupek/poprzeczka ratuje

Kiedy grało się w marynarza, gdy któryś zawodników uderzył tak niefortunnie, że piłka zamiast do bramki wyleciała poza boisko – nie musiał zmieniać golkipera.

4. Masz bluzę, będziesz się rzucał

Ten sztandarowy argument był zawsze używany, by uświadomić bramkarzowi, że ma być niczym fryga i grać ze 100% poświęceniem. Czytaj – rzucać się jak dziki w kierunku piłki zmierzającej w kierunku bramki (zwłaszcza gdy piłka wymagała od niego większej interakcji niż dostawienie nogi). Jak wiadomo pancerz z bluzy dawał +50 do odporności na otarcia, siniaki i wszelkie inne rany tłuczone.

5. Pierwszy wszystko

Przed każdym meczem trzeba było ustalić hierarchię w wykonywaniu kluczowych fragmentów gry (rzuty karne, rzuty wolne). Kto najgłośniej krzyknął na początku meczu Pierwszy wszystko rezerwował sobie prawo do uderzania… jako pierwszy 🙂 Naturalną kolejną rzeczy było, że potem rozpoczęło się skandowanie – gdy gracze rezerwowali kolejne miejsca (drugi wszystko, trzeci wszystko, czwarty wszystko, etc…).



6. Ostatni stoję

W czasach szczenięcych pozycja bramkarza była najbardziej znienawidzoną rolą na boisku. Jeżeli nie miałeś w ekipie Grubego (którego z automatu stawiało się na bramce), trzeba było ustalić kto będzie strzegł bramki. Podobnie jak w powyższym przykładzie – wystarczyło głośno krzyknąć, by zaklepać sobie miejsce na końcu przy wypełnianiu tego przykrego obowiązku (i podobnie okrzyk ten wywoływał lawinę kolejnych okrzyków: przedostatni, przedprzed, przedprzedprzed, itd.)

7. Z kapy każdy umie

Wrogiem nr 1 jeżeli chodzi o technikę strzały było uderzanie z tzw. szpica lub kapy (tak się mówiło na Śląsku). Wiadomo, strzał taki był bardzo silny, trudny do obrony (o ile zmierzał w światło bramki). W związku z tym, przez tych lepszych zawodników był traktowany z dużym lekceważeniem i stwierdzeniem jak w tytule akapitu. Najlepsi byli oczywiście Ci co strzelali lekko, technicznie, z podcinką albo podkręconą.

8. Specjalnie puściłeś, stoisz drugą

Kiedy Gruby był chory, albo u babci i musieliśmy ustalić, kto stoi na bramce. Były dwie metody. Czasowa – jeżeli ktoś jakimś cudem zachował zegarek CASIO z Komunii – ustalało się zmiany po 5 minut i do obowiązków bramkarza poza rzucaniem się należało stałe monitorowanie upływającego czasu (by radośnie w momencie zero ryknąć na pół osiedla ZMIANA). Druga metoda była bardziej perfidna (i patrząc z perspektywy czasu absurdalnie nielogiczna) – bramkarz zmieniał się po puszczonej bramce.

Aby przeciwdziałać oszustwom polegającym na specjalnym wpuszczaniu bramek wprowadzono banalnie prostą zasadę: puściłeś specjalnie, stoisz dalej. Weryfikacja poziomu lekceważenia obowiązku bramkarskiego była w pełni demokratyczny – po straconym golu w kilka sekund cała drużyna oceniała stopień zaangażowania golkipera.

Przy negatywnym werdykcie – zmiana nie następowała.

9. Ej, nie kiwaj się

Gdy jeden z graczy prezentował nieco lepsze umiejętności – oddawał się namiętnemu dryblingowi, chcąc (niczym w Fifie 98) za jednym zamachem przejść całe boisko. Należało go przywołać do porządku i zachęcić do podania.

10. Rękakarnystrzelam!

Jeżeli w polu karnym, któryś z obrońców zagrał ręką należało głośno (i najszybciej) krzyknąć. Clue było wypowiedzenie słów: ręka, karny, strzelam na jednym wydechu. Dzięki temu, osoba, która pierwsza zauważyła sprzeczne z zasadami zagranie – zyskiwała prawo do egzekwowania rzutu karnego.  Zasada ta kolidowała dość często z pierwszy wszystko w związku z czym dochodziło na jej tle do spiąć do do kolejności strzelania.

A Ty pamiętasz jakąś zasadę? Pisz w komentarzu, jak się uzbiera – zrobimy drugą część 🙂

źródło zdjęcia: foto.siemiatycze.com.pl

O autorze

Gigi

Urodziłem się w roku 86, równiutko 3 miesiące po tym jak reaktor w Czarnobylu eksplodował światłością wiekuistą. Ubóstwiam Baldurs Gate, Heroes III i dobrą muzę z lat 90. Jestem zapalonym fanem białych majteczek Anny.

Powiązane posty

53
Dodaj komentarz

avatar
45 Comment threads
8 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
44 Comment authors
GigiMamilHubert SzklannyTomaszPiter Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
R
Gość
R

Co do 3 pozycji to ja miałem zetknięcie z takim hasłem – Słupek, poprzeczka ratuje człowieczka 🙂

Z innych – „Prawo Pascala – kto piłkę wybił ten zapie*dala” 🙂

Droomboo
Gość
Droomboo

Kto peci ten leci – kto daleko wybił piłkę ten musiał po nią iść.
Grało się tez ze bramkarz był „lotny” albo „kto bliżej”

Droomboo
Gość
Droomboo

U nas gralo sie mecze np „klasaki” czyli klasa na klasę tyle ze mecz poza szkołą na jakimś osiedlowym boisku. Były tez mecze „blokowe” czyli ekipa z jednego bloku na ekipę z innego i te chyba budziły najwięcej emocji. Wtedy bylo dużo ludzi do grania i trzeba było byc naprawde dobrym żeby lapac się do składu z danego bloku, taki mecz potrafiło oglądać pól osiedla.. To były czasy 🙂

pat
Gość
pat

Moja piłka, nie stoję

Sław
Gość
Sław

U nas na marynarza mówiło się Warszawa.

Domin
Gość
Domin

No i klasyk … „prawo Pascala, kto kopnie ten zapier…a” 🙂

Phoenix(L)k
Gość
Phoenix(L)k

Nie ma zza połowy!! 😉

Z ręki czy z nogi?? (auty)

Gramy na rogi czy na korki??

Jaro
Gość
Jaro

Podstawowy tekst: GRUBY NA BRAMKĘ 😀

Pawlinho
Gość
Pawlinho

Kto ostatni kucnie ten stoi, albo kto ostatni dotknie poprzeczki ten stoi 😉 jak nie było „grubego” na bramkę 😉

Maciek
Gość
Maciek

ja słyszałem trochę brzydsze: prawo paskala, kto jeb..ie ten zapie…la 😛

Michał
Gość
Michał

3 rogi i karny hehe, tak było 😉

Jagoda
Gość
Jagoda

Hahaha, cudowny tekst i cudowne lata! Duże propsy za wspaniale lekkie pióro i poczucie humoru, autorze! :)))

kuba
Gość
kuba

U nas grało się w kopa, ostatnia bramka musiała paść z główki a gdy ktoś wybił kopiac z przewrotki nie musiał stawać na bramce – przewrotka ratuje.

Marek
Gość

Wyścig z połowy do poprzeczki rozwiązywał problem braku grubego.

Bartosz
Gość
Bartosz

‚Nie ma z całej pety’ albo ‚Nie ma z napału’

Mac
Gość
Mac

„Kolowanie ” kapitanow przy wybieraniu skladow.

Liczrnie tiptopow aby okreslic szerokosc barmki- slupki z plecakow.

„Trzy kroki od kwoki” wytyczenie odlegloaci muru od pilki, przy rzucie wolnym.

-reka karny.
-nabita, nie liczy sie.
🙂

Marcin
Gość
Marcin

U nas trzeba najpierw było zagrać w Tip-Topy aby zwyciezca mogl zaczac wybierac zawodnikow do swojej druzyny. Ostatnich dwoch zawsze stalo na kaście (bramce)

Adrian
Gość
Adrian

U mnie jeszcze jak grali sie właśnie w jedynke czy jedynki nie pamiętam dokladnie to byly kary dla ostatniego bramkarza który wpuscil ustalony z góry limit bramek karą byly tzw „świnki” czyli musial ustami wyciągać patyczek który byl wbityniemal calkowicie w goreczke usypana z piasku xD albo pamiętam ze gdy ktos nie trafił w bramke z pietki, przewrotki lub glowki czy angielki to go właśnie ratowało od wejścia na bramkę 😀

Marcin
Gość
Marcin

1. „- Daj łyka!” „- Kranówa!” Po grze lub w przerwie gry. 2. „Zeszła mi!” Tekst, który padał po nieudanym strzale. 3. „Którą gramy?” Czyli którą piłką gramy. 4. „Kto waluje?” Czyli kto wybiera zawodników do ekipy „tiptopując”. 5. „Z fałsza!” Czyli uderzenie piłki zewnętrzną stroną stopy. 6. „Wyszła!” Gdy piłka wyszła za linię (przeważnie autową). 7. „Dobra, graj!” Gdy piłka nieznacznie wyszła za linię autową bądź gdy nastąpił faul nie wyrządzający większej szkody. 8. „Ty masz flaka/laka!” Wybór piłki przed grą. 9. „Kanał!”, „Założył kanał!” Gdy piłka przewinęła się komuś między nogami. 10. „Nie siadaj, bo będzie jajo!” 11.… Czytaj więcej »

Marcin
Gość
Marcin

Było chyba jeszcze coś takiego, że gdy trwał mecz i przychodził ktoś nowy, to zaczynał od stania na bramce, a gdy jeszcze przyszedł ktoś po nim, to ten nowszy (spóźnialski :)) go zmieniał. He he, „Gruby na bramę!”, „Gruby stoisz!”, a być może nawet „Gruby, nie grasz!”.

Arek
Gość
Arek

W Krakowie nie mowilo sie marynarz ale „jedno podanie”, ewentualnie w „niemca”. I strzelało sie nie z kapya z „Kazika”

Grzegorz
Gość

Kurde spalony, odpowiedź
a kto tu patrzy na spalone

do muru
sam se stań

kto zadu……..ł jak kto bramkarz

pokryj chopa

znowu w dupe

S.
Gość
S.

Z głowki za pięć.
Z powietrza ratuje.
Pierwsza wolna.

Kamil
Gość
Kamil

W mojej okolicy (a mieszkam na Warmii) na marynarza mówiło się gra „w jedno podanie” 😉
W pamięci zapadły mi też rozgrywki z serii „król-mur” 🙂

Olo
Gość
Olo

U nas na „boju” z czuba mówiło się „z kajora”. I grało sie w „Chinola” albo „schody”. Tak we Wrocławiu to leciało.

Damian
Gość
Damian

Pkt. 6
U nas hasłem było: „Osa”, „przed” itd. 🙂

michał
Gość

u nas jeszcze była gra w Pelego, czyli jeden staje na bramie i główka ratuje 3 rogi karny slupek 5 poprzeczka 10 przewrotka 15 a z boiska to 1 Siata czyli kanal miedzy nogami 2 Kasuj czyli wytnij chama 😀 3 Przed przed 😀 ostatni wchodzi na brame 😀 4 graliśmy w króla w przekopywanego 1na1 piłke mozna tylko było dotknac na swojej polowie a na bramce nie mozna bylo dotykac rekoma 5 z Czuba z Babola z Duzego palca, nie kontrolowane strzały 😉 6 zerwać pająka strzelic w samo okno bramki 7 nie kiwaj jestes ostatni 😀 mowilem kurwa… Czytaj więcej »

paweł
Gość
paweł

Bez podania nie ma gola…:)

elvis
Gość
elvis

kto ostatni dotknie laty stoi, (na bramie) bramkarz leci (po piłkę jak zostala wybita), nie fiksuj się

Adrian
Gość

Zapomniałeś o „na ligówę by weszło”.

Kamil
Gość
Kamil

U nas na „króla przekopywanego” mówiło się „gra na nieprzechodzone”. Była też taka gra jak „kanałki”. Trzeba było trafić do takich betonowych kanałków co były przy oknach od piwnicy. Grało też się w „Amerykana”. Była w niej ustalona kolejność i każdy musiał jednym dotknięciem kopnąć piłką o blok. Pamiętam jeszcze „piątki”,żonglowało się za każdym razem o 5 więcej. Teksty jak widzę wszędzie takie same.

Paweł
Gość

Zza połowy się nie liczy! Gdy bylo malo graczy (przewaznie z bramkarzami lotnymi) i kto strzelil z drugiej polowy. 🙂

Joker
Gość
Joker

u nas grało się też w króla ścian obijanie piłki o ścianę bloku z pierwszej piłki lub tam gdzie się zatrzymała, często podczas gry była afera z mieszkańcami parteru w bloku 🙂
grało się w Niemca też pierwsza wolna itd. poprzeczka ratuje w Świętokrzyskim takie relacje podblokowe graliśmy też słupek poprzeczka na punkty i od bramki do bramki jak było boisko mniejsze własnej roboty 🙂

Albero
Gość
Albero

u nas w Płocku gdy był rzut wolny i mur ustawiał się za blisko ktoś zawsze krzyczał, że „niewymiarowe boisko!! 3 metry!!”, czyli 3 metry od piłki miał ustawić się mur 😀

Ziomek
Gość
Ziomek

U nas zawsze było:
– Trzy metry!
– Niewymiarowe!
– A chcesz dziewięc? 😀

No i te wspaniałe bramki z plecaków albo drzew ocena czy piłka leciała pod niewidzialną poprzeczką czy nad 😀

Arek
Gość
Arek

trzy rogi karny

Yataman
Gość
Yataman

U nas było. Dawjcie gramy w ganiańca albo jedno podanie ale nie ma z pierwszej- Polegalo to ze losowalismy kto stoi na bramce jako pierwszy po przez trafiane w poprzeczke, kto nie trafil ten byl bramkarzem, po wyborze bramkarza reszta probowala strzelic mu bramki. Tekst nie ma z pierewszej dotyczyl tego ze bramkarz jak odbil pilke osoba nie mogla odrazu strzelac tylko np podac komus. Nie mozna bylo jednej osobie dotknac pilki dwa razy z rzedu strzaly mialy byc lekkie techniczne strzaly,kto nie trafil w swiatlo bramki albo dotknal dwa razy pod rzad pilke stawal na bramce. tak samo mowilo… Czytaj więcej »

Abdżymnik
Gość
Abdżymnik

Powiedzcie mi jak to było możliwe w czasach bez internetu i telefonów komórkowych, że praktycznie w całym kraju grało się na podwórku na podobnych zasadach ? Chyba tylko i wyłącznie przekaz ustny 🙂 ale to były piękne czasy, przede wszystkim beztroskie. U mnie w rejonie (woj. Łódzkie) grę w Marynarza nazywaliśmy Maryna. Grało się też w Tysiąca, te same zasady co w Marynarzu tylko gol, słupek, spojenie i poprzeczka były punktowane. Gol chyba za 50, słupek za 100, poprzeczka za 200 no i spojenie, 500 pkt 😀 Wyobraźcie sobie grę na trzepaku gdzie były 2 poprzeczki i 4 spojenia 😀… Czytaj więcej »

Mic
Gość
Mic

grajac w tzw marynarza lub jedno podanie mozna bylo dotknac tylko raz lecz kiedy ktos uz dotknal a chcial po raz drugi pytal o pozwolenie dotkniecia wiec inny badz inni w celu zmyłki mowili mu ,,MOJŻESZ” po czym dotykal i szedl na bramke za dotknecie

Sebastian
Gość
Sebastian

Świetny pomysł na spisanie,tych wszystkich boiskowych mądrości :).Może coś dorzucę z boiska szkolnego przy Szkole Podstawowej Nr.11 im.Marii Dąbrowskiej w Częstochowie. 1.Pamiętam że bodajże po mistrzostwach świata w 94 w USA,eksperymentalnie próbowaliśmy wykonywać auty z ziemi,tak jak na mundialu.Po kilku tygodniach męczenia się z tym nowym przepisem zrezygnowaliśmy,przepis na szczęście był testowany tylko na mundialu i nie został wprowadzony przez FIFA. Jeszcze jedno mi się przypomniało ważnym elementem każdego spotkania był wybór składów,oczywiście znaliśmy się jak łyse konie i każdy wiedział z Kim chce grać. A więc tak dwóch kapitanów musiało najpierw ustalić kolejność wybierania,metody które pamiętam to podbijanie piłki,kto… Czytaj więcej »

Gregor
Gość
Gregor

Warszawa. Chyba większość napisane, u nas było jedno podanie, pamiętam ze jeszcze szkielet(bramki)ratował, strzał z „krzyzaka”. Skład wybieralismy na PIF-PAF, „kryta bierze”. Graliśmy jeszcze w kwadraty, rysowalismy na asfalcie jeden duży kwadrat a w nim 4 małe, coś na wzór jednego podania ,ze nabijalo się punkty.

Piter
Gość
Piter

U nas na Śląsku graliśmy w tysiąca albo marynarza na „dupy” albo na kary. Kto przegrał wybierał albo strzały z metra piłka w tylek albo kara, najczęściej 2 rundy wokół boiska albo przysiady. Bez podania nie ma grania oczywiście przypominał sobie każdy przy golu ze środka boiska.

Piter
Gość
Piter

Aa no i oczywiście wybieranie składów. Numerki pamiętacie? A 3 ostatnich, którzy zostali do wybrani byli łyżka widelec nóż

Tomasz
Gość
Tomasz

Na Warmii na „marynarza” mówiło się w „dwunastki”.Różnica: należało ustalić czy licznik wpuszczonych bramek liczy się osobno dla każdej osoby czy jest przypisany do bramki (punkt przechodzone). Grało się jak nazwa wskazuje do 12 😉

Hubert Szklanny
Gość
Hubert Szklanny

My grali w Rudzie Śląskiej w „tyka” abo w 1000-ca 😉 W tyka trzeba było przenajmniej dwa podania w powietrzu wymienic i strzelić z pierwszej piłki, w tysiąca podobne zasady ino celowało sie w słupki-100, poprzeczka (lata)-200 albo spojenie-500 pkt, zwykly gol za 50. Grali my też „Z budy do budy” do 10 bramek, jak było nas 4 to w kraty, jako ze boisko mieliśmy ogrodzone, wtedy grało sie 2vs2 i nie dość ze trzeba bylo strzec bramki to jeszcze dolnej czesci kraty na swojej polowie bo gdy ktos w nia uderzyl to zawodnik odpadał i zostawał tylko 1 na… Czytaj więcej »

Mamil
Gość
Mamil

„Auty z ręki czy z nogi”?
„Nie w szczepionkę”
„Bramkarz do połowy”
„Panowie powrót ku*wa…”
„Z piętki liczy się podwójnie”
„Z rożnych nie wkręcamy”
Najważniejsza i tak była zasada, żeby szanować (nawet jak się go nie lubiało) tego, który przyniósł piłkę, bo jak rzucił fochem i zabrał piłkę, to cały misterny plan w pi*du 🙂

Podobał Ci się ten tekst? Dołącz do nas na Facebooku i nie przegap NOWYCH artykułów!
Polub MagiczneLata90.pl na Facebooku