W kolejnej odsłonie cyklu best of… przyszedł czas na naszych rodzimych klasyków autorskiego gatunku hip-hopu komediowego. KOC, który prowadzili pamiętam jak przez mgłę, za to refren Mieszko Mieszko, mój koleżko… zostanie w pamięci, aż do grobowej deski 🙂
Tak siadłem i dwa razy spojrzałem na tytuł tego wpisu i poczułem się nieco… stetryczały. Tytuł brzmi faktycznie, jakbym jedną nogą pakował się już do grobu i zaraz zanim umysł otulony zostanie światłością wiekuistą, wzięło mnie na wspominki.